Music‎ > ‎Recenzje płyt (pl)‎ > ‎

Nolan and Wakeman - "The Hound of the Baskervilles"

"Such is a tale, my sons, of the coming of the hound which
is said to have plagued the family so sorely ever since.
Hear my caution. Never cross the moor in those dark
hours when the powers of evil are exalted."


Pamiętacie "Jabberwocky"? Miła, art-rockowa produkcja pachnąca neopierogami ze stajni Nolan & Wakeman. Niezwykle przyjemnie słuchało się historii o walce z potworem... Płytka zebrała przychylne recenzje. Sądzę, że podobnie będzie z "Psem Baskerwillów" - najnowszą produkcją płodnego nad wyraz Clive`a i nie mniej sławnego odeń Oliviera. Przykrytej ciekawą, ale w pewien sposób - wybaczcie to sformułowanie, kiczowatą - okładką autorstwa Petera Pracownika.

Charakterystyczny styl poprzedniej produkcji dwóch Panów jest bardzo odczuwalny podczas słuchania "Hound of the Baskervilles". Oczywiście, dominują wszelkiego rodzaju klawisze. Słychać jednak i flet (pogrywa na nim znana zapewne wielu z Was... Ewa Albering :), Arjena Lucassena gitarę elektryczną, basy Piotrusiów: Gee i Jowitta... Komplet muzyków uzupełniają: znany z wcześniejszej pracy z Nolanem - Karl Groom i Peter Banks oraz śliczna (polecam zdjęcie we wkładce :) Jo Greenland na skrzypcach i Tony Fernandez na bębnach. Wokalizy tworzą między innymi Tracy Hitchgins, Michelle Young, Ashley Holt, Robert Powell i Bob Catley z Magnum. Wszystkim tym artystom udało się zbudować miły, chwilami w tak znajomy sposób pompatyczny i radosny, kiedy indziej zaś ponury i mroczny nastrój.

Płyta, jak nietrudno zauważyć, opowiada Conan-Doyle`owską historię psa Baskerwillów - tragiczną i frapującą od początku do końca. Każdy, komu znana jest powieść mistrza z przyjemnością będzie wsłuchiwał się w rozbudowaną warstwę tekstową płyty. Co ciekawe, bardzo silny nacisk położono na... narrację. Nie spodziewajmy się jednak po tekstach czegoś specjalnie wysublimowanego - ot, jeszcze jedna historyjka. Zdecydowanie, więcej uwagi poświęcić należy stronie instrumentalnej - zwłaszcza, jeżeli chodzi o utwory takie jak Three Broken Threads czy Shadows of Fate. Przyznać zresztą należy, że - jak i przy "Jabberwocky" - najsilniejszy bodziec do ewentaulnego zakupu wydawnictwa stanowić powinna właśnie praca muzyków. Grają oni doprawy perfekcyjnie; niewiele w ostatnim czasie słyszałem dzieł nagranych z taką dbałością o szczegóły i wysmakowaniem. Cóż, co firma, to firma...

Finalizując, zdecydowanie polecam. Nie spodziewajcie się czegoś uderzającego, powalającego na kolana czy urzekającego szczególnie - oryginalność i progresywne podejście nie są głównymi cechami "Psa Baskerwillów" - ale jest to kilkadziesiąt minut dobrej, ciekawej i smakowicie podanej muzyki spod szlachetnego szyldu.

2002-05-13
Comments